wtorek, 29 października 2013

PO

Czego dowiedzieliśmy się na konwersatorium z Markiem Krajewskim? Tak w skrócie:
  • 1. Jaka jest różnica między inspiracją a transpiracją?
  • 2. Jaki jest nasz czytelnik?
  • 3. Co to znaczy "mieć talent"?
  • 4. O czym pisać?
  • 5. Tworzenie bohatera.
  • 6. Sztuka narracji.
  • 7. Meandry akcji.
  • 8. Kompozycja utworu.
  • 9. Jak zacząć?
  • 10.Jak tworzyć scenę?
  • 11.Jak stworzyć udany dialog?


Powyższe zagadnienia zostały bogato zilustrowane przykładami zarówno z literatury głównego nurtu jak i tej rozrywkowej. A swoją drogą przedziwne są te podziały, w X Muzie zdaje się przebiegają one zupełnie inaczej. Odpowiedź dlaczego jest dobrym tematem nie tylko na odrębny post, ale i na całą pracę analityczną. Zamiast jednak snuć mętne rozważania dziękuję Markowi Krajewskiemu za wysiłek jaki włożył w przygotowanie i przeprowadzenie tych owocnych warsztatów! Odrębne podziękowania należą się też organizatorowi, czyli Fundacji "Znaczy się".

czwartek, 17 października 2013

Zwroty akcji przełomu pór roku

Było to tak. Ostrzyłem sobie zęby na uczestnictwo w warsztatach MFK Wrocław, zabiegałem o miejsce na rocznym kursie scenariopisarstwa. Nie udało się. Jednak tego samego dnia, którego dowiedziałem się o obu bolesnych porażkach, przyszła wiadomość z Agencji Manuskrypt - Witczak przeszedł przez kolegium w Wydawnictwie!!! A w październiku los zaskoczył kolejną miłą niespodzianką - warsztaty w Krakowie, z samym Markiem Krajewskim!!

Dobra wiadomość

Propozycja wydawnicza właśnie uzyskała swojego Wydawcę, przekształciła się w Rzecz, na którą podpisałem umowę. Z jakim wydawnictwem? Na razie zachowajmy tajemnicę, nie z powściągliwości, tylko i wyłącznie, żeby nie zapeszyć. Czeka nas przecież jeszcze redakcja tekstu, trudne oceny, analiza, być może zmiany. Wiemy jednak, że Rzecz, nazywana roboczo Witczakiem zyskała ogromne szanse na druk! Zapewniam, że planuję długie podziękowania!

sobota, 18 maja 2013

Jak pisać wielkie rzeczy?

Te refleksje nasunęły mi się po lekturze felietonu Krzysztofa Vargi "Brzechwa dzieciofob" (DF nr120/1027), który powstał pod wpływem lektury książki "Brzechwa nie dla dzieci" Mariusza Urbanka. Cytuję: "Miał Brzechwa, zamożny prawnik, kompleks kuzyna Bolesława Leśmiana. Były to wspaniałe czasy, gdy prawnicy zazdrościli pisarzom talentu, rzecz dziś nie do pomyślenia, dziś każdy rozsądny pisarz marzy, by zarabiać tyle, co prawnik. Pisał więc zaciekle Brzechwa wiersze, które Leśmian raczej w słabym poważaniu miał, nikt dziś wierszy dla dorosłych Brzechwy nie pamięta. (...)Przez całe życie nosił w sobie Brzechwa kompleks, że go inni pisarze i krytycy poważnie nie traktują, że go za autora dziecięcego wyłącznie mają, a on epokowe i nieśmiertelne liryki dla dorosłych pisze. Twórczość bajarska to jest w ogóle poboczna sprawa, ja nade wszystko wzniosłym, arcypoważnym poetą jestem! Nie chciał być zapamiętany jako bajkopisarz, chciał być zapamiętany jako wielki liryk. Wielu tak miało. Na przykład Ferenc Molnar chciał, by go świat zapamiętał jako wielkiego dramaturga, dziś nikt jego sztuk nie pamięta, a jedynie "Chłopców z Placu Broni", których napisał, by długi karciane spłacić, a nie z powodu miłości do dzieci."
Smutna historia, ale może kryje się w niej sposób na pisanie wielkich rzeczy? Może bajki Brzechwy były tak dobre, ponieważ pisane bez ciężaru wielkich nadziei? Ot, tak sobie. Wielkie miały być te zapomniane liryki, na nich zawiesił swoje ego, swoje "Non omnis moriar", a więc i lęki i blokady twórcze. Trzeba wyznaczyć sobie cel - wielki i niekoniecznie realny. A potem, na boku, pisać jakieś tam wypociny dla zabawy, albo dla spłaty długów!

niedziela, 7 kwietnia 2013

Dziesięć wilków Sephena Kinga

"Joseph Stefano, który napisał scenariusz do Psycho, nazywa nocne lęki "wilkami". Trafnie i obrazowo, bowiem początkujący autor powieści grozy pojmuje, że fobie najpierw trzeba skonkretyzować. Dopiero potem można próbować straszyć czytelnika, co jest istotą tej zabawy. Przyjrzyjmy się więc paru wilkom, dobrym znajomym nas wszystkich. Ktoś zechce może zmienić porządek na mojej liście, coś ująć lub dodać coś z własnej kolekcji, jest to przecież lista dyskusyjna.


  1. Lęk przed ciemnością.
  2. Lęk przed czymś lepkim.
  3. Lęk przed oszpeceniem.
  4. Lęk przed wężami.
  5. Lęk przed szczurami.
  6. Lęk przed zamknięciem.
  7. Lęk przed robactwem.
  8. Lęk przed śmiercią.
  9. Lęk przed innymi ludźmi.
  10. Lęk o kogoś.


Wilki mogą też chodzić parami lub nawet watahami."


Za: Sztuka pisania Wyd. Galaktyka, Łódź, 1996.

niedziela, 17 marca 2013

DPT

Za blogiem Autortohton.

Czynności wstępne.



1. Poświęć godzinę na napisanie jednozdaniowego streszczenia swojej historii.

2. Poświęć następną godzinę na rozszerzenie treści tego zdania do jednego akapitu.

3. Napisz krótki opis każdej postaci.

4. Poświęć kilka godzin na rozszerzenie każdego zdania w streszczeniu z punktu drugiego, do pełnego paragrafu. Wszystkie akapity oprócz ostatniego powinny kończyć się katastrofą. Ostatni powinien zawierać to jak książka się kończy.

5. Poświęć dzień lub dwa i napisz jednostronicowy opis każdego głównego bohatera oraz półstronicowy opis każdej istotnej postaci.

6. Poświęć tydzień na poszerzenie jednostronicowego streszczenia do czterech stron.

7. Poświęć kolejny tydzień na napisanie szczegółowego opisu każdej postaci.

8. Przygotuj się do napisania pierwszego szkicu powieści: zrób listę wszystkich scen, które będziesz chciał w niej zawrzeć.

9. (Punkt opcjonalny.) Używając edytora tekstów zacznij pisać narracyjne streszczenie całej historii.

10. W tym punkcie zacznij pisać pierwszy prawdziwy szkic powieści.

Takie to proste!

Readers Digest

Tekst z Wyborczej Świątecznej 16.03.13 – fragmenty eseju „Czarownik nieznanego plemienia” autorstwa Przemysława Czaplińskiego, profesora Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.


Z literaturą jest, tak, że kiedy omawiamy doniosłe sprawy przez nią wyrażane, nie powinniśmy zapominać, że potrafi ona sprawiać przyjemność. Ta dziwna relacja między przyjemnością i ważnymi znaczeniami wydaje się przenikać całą twórczość izraelskiego pisarza.


Oz nie pisze na eksport. Nie sporządza portretu egzotycznej inności ani też nie sili się na przesłanie uniwersalne. Pozostaje wierny zwykłym ludziom. Co więcej, życie codzienne bohaterów wykorzystuje jako pryzmat pozwalający obejrzeć całe społeczeństwo. Więzi rodzinne, relacje międzypokoleniowe, kontakty sąsiedzkie to największa pajęczyna społeczna. Oz dzieli się tutaj z nami swoją intuicją socjologiczną, która mówi, że społeczeństwo w całości potrafi wytworzyć tylko takie więzi, jakie wytwarzają ludzie w codziennych kontaktach.

Tak charakteryzowany Amos Oz wbrew temu, co się o nim pisze, wydaje mi się raczej realista społecznym niż psychologicznym – raczej pisarzem od kapitału komunikacyjnego niż od kapitału psychicznego. Co charakterystyczne, aby odsłonić ów kapitał, aby pokazać, jakimi zdolnościami do tworzenia więzi dysponują bohaterowie, pisarz stawia ich często wobec kryzysu. Małżeństwa, rodziny, kręgi sąsiedzkie są tu ustawicznie poddawane próbie więzi. Kluczową dla Oza sprawą jest ta związana z przyjemnością. Wbrew wnioskowi, który moglibyśmy wyciągnąć, prawdziwym przeciwieństwem przyjemności nie jest powaga, Przeciwieństwem przyjemności jest rozkosz. Rozkosz to ekstaza, której nie można przeżyć. Jest jednokrotna, bo jej powtórzenie będzie już tylko przyjemnością; jest jednokrotna, bo jej doświadczenie zmienia niepowrotnie tego, który rozkoszy doznał. Rozkosz opiera się na całkowitym zawładnięciu obiektem, na skruszeniu jego granic i ustanowieniu siebie w pozycji ostatecznego dawcy sensu.Rozkosz jest właśnie tym, czego poszukują niektórzy bohaterowie Oza. Kiedy marzą, by poznać całą prawdę, by wreszcie zrozumieć kobietę, by wymyślić kompletny porządek życia zbiorowego, fantazjują o rozkoszy – o przeniknięciu do środka rzeczywistości, o podboju, który unieruchomi historię.

Przyjemność jest o wiele słabsza, mniej atrakcyjna, nieekstatyczna. W tłumaczeniu na ustroje polityczne powiedziałbym, że rozkosz jest erotyką totalitaryzmu, przyjemność – erotyką demokracji. Pełne poznanie, pełna władza, pełna kontrola to fantazmaty rozkoszy. Przyjemność opiera się na uznaniu nieprzekraczalnych i nienaruszalnych granic obiektu; doświadcza jej ten, kto nie dąży do prawdy ostatecznej, do całkowitego zrozumienia kobiety, do rozwiązania zagadki życia społecznego. W swoim wcieleniu publicystycznym Oz określa groźne skutki politycznej rozkoszy. Wcielają się one najpełniej w fanatyka. Fanatyk to ktoś, kto pragnie, by wszyscy byli tego samego zdania. A także ktoś, kto sądzi, że myślących inaczej należy zlikwidować. To nie konkretny pogląd czyni z nas fanatyków, lecz przeświadczenie, że broniąc owego poglądu, możemy przekroczyć wszelkie granice, pogwałcić wszelkie zasady i zrobić wszystko z ludźmi myślącymi inaczej. Dlatego można być fanatycznym wegetarianinem i fanatycznym mięsożercą, fanatycznym syjonistą i antysyjonistą. Fanatyzm żywi się rozkoszą wyobrażenia o całkowitym uporządkowaniu świata.

Przyjemność opiera się jednak nie tyle na wyrzeczeniu, na świadomym powstrzymywaniu się od całkowitego podboju, lecz raczej na doświadczeniu granic drugiego człowieka jako warunku samej przyjemności. Ten, kto głosi chwałę przyjemności, wie, że likwidacja cudzych granic właściwa aktowi rozkoszy niczego nie przyniesie: erotyczny kolonizator pochłonie swój obiekt, niczego nie dowiadując się o obiekcie przez siebie posiadanym. Kto więc chce poznać siebie, musi sam ustanowić nieprzekraczalne granice drugiego człowieka. Być może w prozie Amosa Oza chodzi właśnie o to – o rolę literatury w ustanawianiu granic, a także o rolę granic w doświadczaniu przyjemności. Inaczej mówiąc o związki między wyobraźnią, erotyką i polityką.

Izraelski pisarz nie zabiega jednak o rozrywkę. Oz nie tworzy dla rozbawienia. W jego esejach na plan pierwszy wybija się raczej pojmowanie literatury jako bezinteresownej gry w wielość. Istotą wielości jest uwzględnienie więcej niż dwóch róznych stron – więcej niż dwóch przeciwników, dwóch postaw czy dwóch światopoglądów.
Kiedy bowiem udaje się komuś zredukować wielość wartości do dwóch, wówczas ktoś taki odnosi pyrrusowe zwycięstwo nad życiem. Oto dysponuje światem podzielonym na pół, razem z tym podziałem otrzymuje władzę nad różnicami. Dzięki temu może budować proste opozycje między prawem a bezprawiem, ludźmi moralnymi i niemoralnymi, społeczeństwem niewinnym i winnym. Krótko mówiąc: między „nami” i „nimi”, między „swoimi” i „obcymi”. Gdyby ktoś tworzył literaturę wg tego modelu, zachowałby śmiertelną powagę i jednocześnie zgubiłby życiową doniosłość pisania. Bo literatura jest właśnie od wynajdywania trzeciej strony w świecie podzielonym na dwa, od konstruowania punktu widzenia, z którego nikt nie patrzył, od zawieszenia znaczeń, które panują w życiu społecznym. Dobra literatura powstaje tylko wtedy, gdy przekroczone zostają oczywistości. Dobra książka – bo pozostać przy skojarzenia przyjemnościowych – powinna sprawić, że na plaży nudystów lekceważymy piękno nagich ciał i z niewinną pasją podglądamy bohaterów powieści.


W tomie esejów opatrzonych tytułem „Czarownik swojego plemienia” Oz posługuje się tytułowym określeniem dla nazwania funkcji pisarza. Stwierdza, że wielcy twórcy potrafią być „czarownikami swojego plemienia”. Aby wyjaśnić tę metaforę, izraelski pisarz kreśli wizerunek społeczeństwa, jako wartości nieustannie zagrożonej. Człowieczeństwo, rozumiane jako kluczowa właściwość istoty ludzkiej i treść więzi spajającej ludzi, jest płynną substancją, która w każdej chwili może zamienić się w obcego. Zagrażają człowieczeństwu demony wewnętrzne, takie jak zło, choroba, cierpienie czy okrucieństwo, i zagrażają nam demony zewnętrzne czyli wojna, katastrofa, przemoc.
Tu pojawia się czarownik, który wciąga demony do opowieści – przemienia je w element narracyjnego rytmu, wplata w ciąg wydarzeń. Przechodzi od hiperboli, od wyolbrzymienia właściwego grozie, do metonimii, zamieniając rzeczy niewymawialne w nazwy porządku ludzkiego. „Pomaga przetrwać wieczne oblężenie. Zwierzęta, pioruny, ogień, woda, żądza, choroba i śmierć muszą tańczyć w takt jego opowieści.”
Stwierdzenia te, choć piękne, odsłaniają groźbę relatywizacji zła. Jeśli istnieje rytm, w który można wpleść wojnę, to wojna daje się upiększyć. Jeśli istnieje nieskończona wielość punktów widzenia, to „zło” będzie postrzegalne tylko z jednej perspektywy, podczas gdy z innej może okazać się względne, mniej szkodliwe, wybaczalne. Jeśli dobrze rozumiem myśl Oza, właśnie podjęcie owego ryzyka wybaczenia jest sensem literatury. Tylko stworzenie takiej perspektywy, z której widać coś więcej niż jednoznaczność ludzkiego życia i ludzkiego czynu i z której widać horyzont możliwego wybaczenia, sprawia, że warto pisać. Dlatego dobra literatura, albo nawet – wielka literatura – stroni od doskonałości, sukcesów i zwycięstw. W wygranej wojnie pisarz szuka przegranych, w sukcesie tych, którzy na nim nie skorzystają, w doskonałości wypatruje niedopasowania.

środa, 13 marca 2013

Jak odnieść sukces

Jak odnieść sukces



Wg prezentacji Richarda ST.John’a na TED , stworzonej na postawie 500 rozmów przeprowadzonych w 5 lat z uczestnikami konferencji.


1.PASJA Freeman Thomas mówi: „Napędza mnie moja pasja”. Carol Coletta „Zapłaciłabym komuś, by móc dalej robić, to, co robię.”

2. PRACA Robert Murdoch „To ciężka praca, nic nie przychodzi łatwo. Ale ja się przy tym dobrze bawię.”

3. KUNSZT Alex Garden „Poświęć się czemuś i stań się w tym dobry.” Nie żadnej magii, po prostu praktyka.

4. SKUPIENIE Norman Jewison „Najważniejsze to skupić się na jednej rzeczy.”

5. MOBILIZACJA David Gallo „Dopinguj się! Zmobilizuj się fizycznie i mentalnie. Musisz przedrzeć się przez nieśmiałość i zwątpienie.”
Goldie Hawn : „Zawsze w siebie wątpiłam. Nie byłam dość dobra, dość mądra. Nie myślałam, że może mi się udać".

6. SŁUŻBA Sherwin Muland „Służyć jako lekarz to był przywilej.” Zaoferuj innym coś cennego.

7. POMYSŁY Kreatywność to nie magia, ale zastosowanie prostych strategii. Słuchaj. Obserwuj. Bądź ciekaw. Zadawaj pytania. Znajdź rozwiązanie problemów. Twórz połączenia.

8. UPÓR Joe Kraus „Sukces zawdzięczamy głównie wytrwałości.” Trzeba przetrwać porażki. Trzeba przetrwać idiotyzmy. (W oryginale CRAP, czyli Criticism, Rejection, Assholes, Pressure – Krytyka, Odrzucenie, Dupki, Stres).

Wg tłumaczenia Marcina Kasiaka.

poniedziałek, 11 marca 2013

Smutna prawda o czytelnictwie - artykuł Wojciecha Orlińskiego

A propos słynnego konfliktu - między "ścisłymi" a "humanistami". Smutna prawda o braku dobrego czytelnictwa i konsekwencjach. Artykuł tyleż trafny, co tragiczny.

Dziesięć zasad pisania bestselleru wg Evana Marshalla

Za "Sztuka pisania" wyd. Galaktyka 1996


1. Mocna, obfitująca w kontrasty, fabuła, którą można streścić w jednym zdaniu.

2. Bohaterowie żyjący w stanie dramatycznego napięcia. Powodem ich działania są najsilniejsze emocje. Są w stanie posunąć się do ostateczności.

3. Bohaterowie bestellerów nigdy nie budzą w nas sprzecznych uczuć. Rozumiemy ich, ponieważ autor zna motywy swoich bohaterów, zanim opowie ich historię.

4.Bestsellery pozwalają poznać sprawy, środowiska, epoki i miejsca, o których wiemy mało, albo nic, sięgamy po nie by zajrzeć za kulisy "małego świata", który uważamy za tajemniczy bądź nierealny. Lektura takich powieści nie tylko uczy, ale także bawi. Umiejscowienie akcji w jakimś osobliwym świecie daje autorowi mocny atut, przemawiający za książką.

5. Bestseller jest książką, którą szybko się czyta, należy więc uczynić wszystko, by można ją czytać jeszcze szybciej, błyskawicznie.

6. Autor powinien myśleć "filmowo". Lepiej przejść do nowej sceny coś opuszczając niż opowiadać, jak Jaś wędrował stąd dotąd.

7.Nie wolno grzęznąć w szczegółowych opisach. Opisy są dopuszczalne tylko wtedy, gdy wiążą się bezpośrednio z akcją, muszą zatem być krótkie i żywe. Prawdziwą treść bestsellera stanowi konkretna, biegnąca wartko akcja.

8.Jeśli chodzi o styl, powinien on pozostać "niewidoczny", w przeciwnym razie zakłócałby tok opowiadania.

9. Wyrzucać wszystkie przymiotniki i przysłówki, które nie są naprawdę konieczne. Pisząc dialogi, dobrze jest używać czasowników najprostszych - powiedział, zapytał, odparł, a jeszcze lepiej żadnych. Warto pamiętać, że "powiedział" należy do słów niewidzialnych, których powtarzanie wcale nie świadczy o braku pomysłowości.

10.Pisarz może łamać wszystkie reguły, byleby robił to dobrze. A czego nigdy nie wolno mu robić - to nudzić czytelników.



Ostatnia zasada podoba mi się najbardziej.

4 zasady pisania wg Harlana Ellisona

Na podstawie eseju w "Sztuce pisania" wyd. Galaktyka 1996.


1.Bez względu na sukcesy i porażki, bez względu na milczenie krytyków, trzeba pracować nieprzerwanie. Tylko dzięki pracy możemy przetrwać.

2.Sukces jest zabójcą. Wypacza cię, łamie, okłamuje. Kiedy moda przeminie i wszyscy cię opuszczą, musisz zapomnieć o tanich rozkoszach sławy i skupić się na pisaniu.

3.Naucz się ignorować czytelników. Mają jak najlepsze intencje i przeważnie są wspaniałymi ludźmi. Ale wiedzą, czego od ciebie chcą, i gdy raz postawią na swoim, będą wciąż żądać tego samego. Pisz dla najinteligentniejszego, najdowcipniejszego, najmądrzejszego odbiorcy na świecie, czyli tak, żeby rzecz podobała się tobie.

4. Nigdy nie daj się skusić pieniądzom. Dobry pisarz zawsze potrafi zarobić, choćby prowadząc ciężarówkę, układając cegły, albo czyszcząc baseny kąpielowe. Powołaniem się nie handluje.


Mocne. W następnym poście zgoła inne podejście. Ellison dzieli twórców na pisarzy i zwykłych autorów. Kolejne dziesięć zasad będzie dla autorów.

niedziela, 10 marca 2013

20 zasad pisania wg. Pixar

Można by utworzyć taką stronę: 20 zasad wszystkiego. I pisać, zbierać, publikować. Poniższe dwadzieścia znalazłem z pomocą serwisu Wykop.pl. W komentarzach pojawia się też tłumaczenie, które pożyczam. Wykop to agregator linków, podajmy więc oryginalne pochodzenie, chodzi o blog aerogrammestudio.com traktujący o książkach i pisaniu. Oczywiście (?) ten blog to agregator postów z różnych miejsc w internecie, dlatego podajmy oryginalne źródło: zasady zostały tłitnięte (moje autorskie tłumaczenie czasownika tweet) przez panią Emmę Coates, zatrudnioną w Pixar pisarkę, czy, jak napisano gdzie indziej twórczynię storyboardów. Zasady te chodzą w obiegu internetowym, dlaczego więc nie miałby zagościć i na moim blogu? Dodam jeszcze, że tłumaczenie stworzył CanisLupusLupus. Uff, do rzeczy:


1. Postać bardziej podziwia się za starania niż za sukcesy.

2. Musisz skupiać się na tym, co interesowałoby ciebie jako widza, a nie na tym, co jest fajne dla autora. Jedno od drugiego może się bardzo różnić.

3. Szukanie motywu metodą prób i błędów jest ważne, ale dopóki nie dojdziesz do końca historii, nie będziesz wiedział, o czym tak naprawdę jest. A teraz napisz od początku.

4. Dawno dawno temu ...... Każdego dnia ...... Pewnego dnia ...... Z tego powodu ...... Z tego powodu ...... Aż w końcu ......

5. Upraszczaj. Koncentruj. Łącz postaci. Przeskakuj nad okrężnymi drogami. Będzie ci się wydawało, że gubisz ważne elementy, ale to podejście cię uwolni.

6. W czym twoja postać jest dobra, z czym nie ma problemu? Rzuć jej pod nogi coś dokładnie przeciwnego. Postaw przed nią wyzwanie. Jak sobie radzi?

7. Wymyśl zakończenie, zanim obmyślisz środek. Naprawdę. Zakończenia są trudne, niech twoje od początku ma ręce i nogi.

8. Doprowadź swoją opowieść do końca, daj jej spokój, nawet jeśli nie jest doskonała. W doskonałym świecie osiągniesz jedno i drugie, ale ruszaj dalej. Następnym razem spraw się lepiej.

9. Kiedy utkniesz, zrób listę rzeczy, które NIE MOGĄ teraz nastąpić. Nieraz właśnie w ten sposób pojawi się coś, co pomoże ci ruszyć z miejsca.

10. Rozkładaj historie, które ci się podobają na czynniki pierwsze. To, co ci się w nich podoba, jest częścią ciebie. Musisz tę część rozpoznać, zanim będziesz mógł z niej skorzystać.

11. Zapisanie czegoś pozwoli ci to naprawić. Jeśli doskonały pomysł zostanie w twojej głowie, nigdy z nikim się nim nie podzielisz.

12. Odrzucaj to, co przychodzi do głowy jako pierwsze. I drugie, trzecie, czwarte, piąte... Pozbądź się tego, co oczywiste. Zaskocz sam siebie.

13. Daj swoim postaciom opinie. Początkowo w czasie pisania uległość i pasywność mogą ci się wydawać fajne, ale dla publiczności to trucizna.

14. Dlaczego musisz opowiedzieć WŁAŚNIE TĘ historię? Cóż to za pragnienie płonie w tobie i podsyca tę fabułę? To najważniejsza sprawa.

15. Gdybyś był w danej sytuacji swoją własną postacią, jak byś się czuł? Uczciwość dodaje wiarygodności niewiarygodnym sytuacjom.

16. Jakie jest stawka? Daj nam powód, by trzymać kciuki za postać. Co się stanie, jeśli jej się nie uda? Spiętrzaj niepomyślne okoliczności.

17. Żadna praca nie idzie na marne. Jeśli coś nie działa, ruszaj dalej - w przyszłości wróci i okaże się przydatne.

18. Musisz znać siebie, odróżnić dawanie z siebie wszystkiego od cackania się. Fabuła to próby, a nie doskonalenie.

19. Zbiegi okoliczności, przez które postać wpada w tarapaty, to świetna sprawa. Zbiegi okoliczności, przez które postać się z nich wydostaje, to oszustwo.

20. Ćwicz. Weź klocki tworzące film, który ci się nie podoba. Jak byś je przestawił, aby uzyskać coś, co ci się podoba?

21. Musisz identyfikować się z sytuacją/postaciami, nie możesz po prostu pisać, aby było "fajnie". Co sprawiłoby, że TY postąpiłbyś w taki sam sposób?

22. Co jest rdzeniem twojej fabuły? Jak opowiedzieć ją w najzwięźlejszy sposób? Jeśli to wiesz, możesz budować na tym fundamencie.

Zasad tak naprawdę jest 22. Ale tytuł 22 zasady kojarzyłby się z chemią.

sobota, 9 marca 2013

Status quo

"Małe Biesy" przestały być propozycją wydawniczą, co stwierdzam z rozczarowaniem i zrozumieniem.
"Małe Biesy" przepoczwarzyły się w "Podwójne Zabezpieczenie", które, niestety, też nie jest już propozycją wydawniczą. Przemiana polegała na dość radykalnej zmianie. Wbrew trendom panującym wśród zmarłych pisarzy skandynawskich nikt nie był zainteresowany pierwszym tomem trylogii, zakończonym Wielkim Punktem Zwrotnym prowadzącym niewiadomogdzie.
No dobra. W miesiąc poskładałem wszystko, co miałem w głowie do kupy i wyszedł jeden tom, który nadawał się, niestety, do sedesu. Życzliwa Pani z Wydawnictwa powiedziała, że owszem to i to jest ok, ale tak wogle, to oczymjestpanaksiążka. Odpowiedziałem: eeee. Miała rację. Popełniłem błąd wielu sprzedawców pończoch. Twierdziłem, że sprzedaję nylon w kształcie nogi, zamiast oferować pożądanie. Pani z Wydawnictwa nie przekreśliła mnie zupełnie. Wprost przeciwnie, zrobiła coś bardzo cennego, powiedziała, co jest najlepsze w Małych Biesach vel Podwójnym Zabezpieczeniu. I być może mnie, jako twórcy. Potem poprosiła o zmiany.
No dobra, powiedziałem. W pięć miesięcy poskładałem wszystko, co miałem w głowie do kupy i wyszła z tego nowa propozycja wydawnicza, która nadaje się... I tu nie wiem. Jeszcze, ponieważ nikt tego nie czytał. Nikt. Oprócz mnie, ale wiadomo, jak krytyczni są rodzice w stosunku do własnych niemowląt. I teraz, kiedy przeczytałem post z pewnego bloga (jeszcze do niego wrócę) pod tytułem "20 zasad pisania scenariuszy wg. Pixara", zorientowałem się,że popełniłem (znów) wszystkie możliwe błędy. Teraz przede mną decyzja. Czy dać do przeczytania? Komu? Co jeszcze zmieniać?
Nie wiem.

Po pięćdziesiątce

Po pięćdziesiątce człowiek robi się mądrzejszy. Zdaje się więcej wiedzieć o świecie. Bogate doświadczenie wynagradza mu nie tą już bystrość, co dawniej.
Z drugiej strony może pozwolić sobie na więcej błędów interpunkcyjnych. Niech redakcja ma co robić.
Po pięćdziesiątce człowiek więcej myśli, mniej może, ale może to i lepiej. Nabiera dystansu do innych i przekonania o słuszności własnych słów. Obrasta w piórka. Zna się na rzeczy. Wie, co w trawie piszczy. Choć często piszczy mu w stawach. Czupryna, kiedyś czarna jak grzywa mustanga teraz prószy się szlachetną siwizną.
Człowiek po pięćdziesiątce rozgryzł już trudny orzech. Przeciął niejeden węzeł gordyjski. Niestety, zdarzyło mu się to i owo otworzyć, na przykład konserwę z Pandorą.
Jest lepszy niż dobry i czuje, że to wciąż za mało, a czasu nie tyle, co dawniej. Jeszcze nie starzec, ale już nie młody. Dziwny to moment w życiu.
P.s. Jest to pięćdziesiąty pierwszy post na mym blogu. Widać różnicę, co?

czwartek, 31 stycznia 2013

Cykl: słowa, słowa

Nowe słowo! Eszelon - za Wiki : (franc. echelon, łac. scala = drabina) to w dawnych armiach na zachodzie Europy schodo-podobny szyk uderzeniowy oddziałów, przy czym każdy kolejny oddział był o kilka szeregów cofnięty w stosunku do poprzedzającego. Nazywano tak też oddziały uderzeniowe (eszelon czołowy) i siedziby dowództw (eszelon tyłowy), a do lat trzydziestych XX wieku każde dowolne ugrupowanie samolotów, okrętów lub czołgów. W polskiej nomenklaturze to nazwa wojskowej jednostki transportowej, jak kolumna wozów, samochodów lub wagonów kolejowych z zaopatrzeniem. W Rosji, w latach wojny domowej 1917-1920, eszelony służyły walczącym stronom jako ruchome bazy zaopatrzeniowe posuwające się tuż za frontem i zapewniające oddziałom m.in. łączność telefoniczną. Eszelony były szczególnie chronione przez wojska frontowe jako główne źródło zaopatrzenia.

wtorek, 1 stycznia 2013

Paranauka kontra komputerowa gra

Paranauka jest jak parabanki, tyle tylko, że stara się zarobić nie na naszej naiwności w sprawach finansowych a w sprawach naszego zdrowia.
Właśnie TVN-24 pokazało dokument, polecany przez Ewę Ewart "The Living Matrix - Science of Healing" gdzie tacy specjaliści medycyny holistycznej, jak Rupert Sheldrake, Herman Koning czy Bruce Lipton tłumaczą, czym jest Idea Jedności czy Efekt Placebo. Z filmu, który przedstawia założenia tej, powtórzę, paranauki, bez komentarza,dowiadujemy się m.in., że "to serce, a nie mozg jest organem koordynującym wszystko w ludzkim organizmie bo jako pierwsze odpowiada na sygnały i symulacje z zewnętrznych pól energetycznych i ma dostęp do nieograniczonych w czasie oraz niedostępnych informacji". Czyste szaleństwo.
Muszę przyznać, że mimo wiedzy, że jest to absurd tyleż pseudonaukowy, co pseudoreligijny mam pewną słabość do paranauki, choć nie wydaję na nią, jak dotąd, pieniędzy. Zamiast tego gram sobie w SuperBetter. Jest to gra stworzona przez Jane McGonigal, projektantkę gier, którą stworzyła ją w czasie rekonwalescencji z wstrząśnienia mózgu.

Oto link do prezentacji Jane na TED, na której wykłada wszystkie główne założenia SuperBetter. Przyjemnej gry!

P.s.

Wszystkie prezentacje na TED, do których linkuję mają polskie napisy, ale być może trzeba je włączyć!