piątek, 4 kwietnia 2014

Recenzje

"Zasługa nocy" ma już za sobą kilka tygodni na rynku. Pozwolę sobie przytoczyć tu parę recenzji, mam nadzieję, że Autorzy nie będą mi mieli tego za złe. Bardzo dziękuję Wszystkim za uwagę, czas i ślad. Być może zabłąkany Czytelnik trafi na blog Lemberga i wszystkie te oceny sprawią, że zdecyduje się spędzić kilka godzin w świecie Witczaka, Cyny i Hifa.

Pierwsza recenzja ukazała się na portalu Zbrodnicze siostrzyczki, została napisana przez Autorkę m.i. niezrównanej "Ofiary Polikseny" Martę Guzowską.

Trójca czyli Zasługa nocy



Kiedy lat temu wiele, oj wiele, uczestniczyłam w kryminalnych warsztatach literackich we Wrocławiu, rozpętała się dyskusja na temat tego, co powinno stanowić punkt wyjścia dla dobrego kryminału. Wiele osób twierdziło, że zagadka, ale liczna była też grupa tych, którzy uważali, że bohater. Naprawdę dobry, nietuzinkowy bohater. Ja byłam w tej drugiej grupie i chociaż nie udało nam się przekonać oponentów, do dziś jestem przekonana, że dobry bohater to podstawa kryminału. „W zagadkach” wszystko już było, chociaż można stare historie opowiedzieć na nowe, brawurowe sposoby. A „w bohaterach” jeszcze niejedno da się zrobić. Dowiodła tego Kasia Puzyńska tworząc niezapomnianą Klementynę Kopp, o której pisałam niedawno. A teraz po raz kolejny moją tezę udowadnia Mateusz M. Lemberg, który w „Zasłudze nocy” stworzył nie jednego intrygującego bohatera, ale trzech. A właściwie troje.

Witczak, zwany Zero. Tymański zwany Hif. I Cynowska zwana Cyna. Troje policjantów, zespól do rozwiazywania kryminalnych zagadek. Zero to emocjonalny popapraniec, uczuciowy burdelarz, który mieszka w jednym domu z kobietą, niegdyś kochanką, obecnie cholera wie kim. Hif, najbardziej życiowo poukładany z nich wszystkich (a może to tylko pozory), aktualnie utrzymanek pewnej dziennikarki, bo swoje niewielkie policyjne dochody przeznacza na alimenty. I Cyna, klnąca wspak lesbijka, w stałym związku z dziewczyną, z którą właśnie chce mieć dziecko.

Jeśli idzie o zagadkę, to Lemberg też staje na wysokości zadania. A właściwie zagadki, bo, podobnie jak głównych bohaterów, jest ich trzy.

Zagadka pierwsza: w częściowo opuszczonej kamienicy na Koszykowej w Warszawie na czwartym piętrze otwarte jest okno. Wlatują przez nie wrony. Gospodyni, która wiele już w życiu widziała, ale takiego dziwu jeszcze nie, zawiadamia policję. Trochę czasu zajmuje jej przekonanie funkcjonariuszy, żeby ruszyli cztery litery i pofatygowali się sprawdzić, ale kiedy wreszcie to zrobili mogli być pewni, że widoku nie zapomną. Facet na łóżku był już częściowo rozdziobany. Patolog potwierdził, że wrony napoczęły go jeszcze za życia. Dlaczego się nie bronił? Zagadka druga: ktoś podprowadza policyjną broń przeznaczoną na złomowanie. Jeden z takich egzemplarzy, złożony zresztą z kilku, trafia w ręce Gucia, dorosłego syna kobiety z którą mieszka Zero. Jak? Zagadka trzecia: kto stoi za grupą organizującą castingi, rzekomo do filmu, a w rzeczywistości do agencji towarzyskiej? Dlaczego ludzie ci są na tyle potężni, żeby grozić Cynie i jej dziewczynie. Lemberg znakomicie splata trojkę bohaterów z trzema zagadkami (a „Zasługa nocy” to jego debiut!). Prywatne problemy przeszkadzają im w pracy, problemy w pracy – w życiu. Śledztwo kuleje z braku dowodów. Warszawa i okolice to głównie odrapane mury. Policjanci wchodzą wkurwieni. A na końcu, chociaż rozwiązują wszystkie trzy zagadki, wcale nie czują się zwycięzcami. Czują się pokonani. Doskonały język. Trzymająca w napięciu akcja. Niebanalne rozwiązanie zagadki. Prawdopodobna psychologia. I jeszcze do tego Trójca. Zbrodnicze Siostrzyczki gratulują debiutu! I czekają na dalszy ciąg przygód Trójcy. Pochwała ze strony Zbrodniczych siostrzyczek czyli Marty Guzowskiej, Agnieszki Krawczyk i Adrianny Michalewskiej to zaszczyt!