piątek, 28 grudnia 2012

DPT3

Korporacje i Twórcy tak wielcy, że sami działają jak korporacje, bronią praw autorskich z determinacją godną krucjaty. Tylko niewydani, a może niewydarzeni, chorzy na hipergrafię pseudoautorzy mogą sobie pozwolić na jakże wyzwalające twierdzenie: wszystko jest remiksem!

Na poparcie tej, jakże śmiałej, tezy podlinkowuję jeden z wykładów z TED-u., właśnie w tym temacie.

A tak swoją drogą to bardzo polecam TED - Ideas worth spreading.

środa, 26 grudnia 2012

Słowa, słowa...2

Przypomniałem sobie kolejne nowe słowo.

Usłyszałem je pierwszy raz od prawdziwego marynarza (dzięki Damian).

rafandynka.

Piękne, prawda?

Słowa, słowa

Nowy cykl. Nowe słowa. Inspirujące, słyszane, ale niezapoznane. No, generalnie, cykl dla idiotów, którzy nie boją się przyznać, kim są. Ja się nie boję.

Pierwsze słowo.

Panoptikon

I co, nieźle, prawda?

wtorek, 25 grudnia 2012

DPT2

Z Wysokich Obcasów nr 51 - co ja poradzę, że są tam ciekawe artykuły w tematyce zbieżnej z DPT?

Tym razem Katarzyny Wężyk "Opowieść wigilijna o Dickensie"

I od razu cytat:
"Żeby utrzymać regularnie powiększającą się rodzinę, Dickens, tytan pracy, pisał bez przerwy. W 1836 roku, w trakcie miodowych miesięcy, jednocześnie kończył lekki i ironiczny "Klub Pickwicka" i tworzył pierwsze rozdziały "Oliviera Twista" (...) w tempie 90 stron na miesiąc plus cztery sztuki teatralne, których produkcję nadzorował."

Wiem, że był geniuszem, wiem, że niekoniecznie ilość ma szansę przełożyć się na jakość, ale i tak - do roboty!

I jeszcze jedno:

"Dickens był pierwszym literackim celebrytą, uwielbianym i czczonym w kraju i za granicą a historycy dziś całkiem serio piszą, że spektakularny spadek analfabetyzmu w XIX-wiecznej Wielkiej Brytanii to w znacznej mierze jego zasługa."

Dlatego, drodzy Koledzy - nie ma co narzekać na liche czytelnictwo, które pomniejsza zainteresowanie polską literaturą. Trzeba pisać tak, aby spowodować tego czytelnictwa algebraiczny wzrost! Nie myślcie, co może Wam dać poziom czytelnictwa w kraju, myślcie, co Wy możecie zrobić dla tego czytelnictwa.
O, boże!
Amen.

wtorek, 18 grudnia 2012

Trudne słowa

Dział ortograficzny.
Słowa, z którymi zawsze są problemy:

świeży
bieżący
rzadki
żądać
. Dzięki Ci Matko Informatyzacjo za autokorektę.

Podsumowanie roku

Książki nie wydałem, ale za to:
zmieniłem jej tytuł, skończyłem, bo do wydawców szła w formie pierwszego tomu większej całości. Zmieniłem drugi raz tytuł, a do tego w odpowiedzi na sugestie liczącego się na rynku Wydawcy zacząłem ją zmieniać. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.
W kwietniu znalazłem agenta, który koniec końców umożliwił mi rozmowę z wymienionym, a raczej nie wymienionym - po co zapeszać? - Wydawcą.
Dzięki Agentowi (też nie wymieniam, wymienię, jak to coś, co piszę, okaże się godne publikacji) uczestniczyłem w spotkaniu Pisarzy z jego stajni. Było to doświadczenie jednocześnie przyjemne i frustrujące (patrz poprzedni wpis).
Uczestniczyłem w Warsztatach przy MFK Wrocław, dzięki czemu podszlifowałem opowiadanie napisane na konkurs MFK, poznałem wielu arcyciekawych i życzliwych osób.
Dziękuję wszystkim Uczestnikom powyższych wydarzeń, było mi bardzo przyjemnie!

Sukces

Ale nie mój. Zacytuję Jerzego Gruzę (wywiad):
"Na koniec naszej rozmowy zacytuję Gore’a Vidala – „Za każdym razem, kiedy dowiaduję się o sukcesie kolegi, to tak jakby coś we mnie umarło”.
Zgadzam się w stu procentach. Niedawno na korytarzu pewnego wydawnictwa spotkałem kolegę, który właśnie przyszedł podpisać umowę. Serdecznie Mu gratuluję. Rzecz o rodzinnej legendzie. Nie mam pozwolenia na opublikowanie żadnych szczegółów, ale książka zapowiada się arcyciekawie!

IDPT

Po co w ogóle zakładać bloga? Czasem trzeba istnienie takowego uzasadniać. I mam pomysł.
Jednym z elementów może być IDPT. Czyli Internetowy Dom Pracy Twórczej. Będą się tu pojawiać różne cytaty i moje pseudorozważania.
Na początek fragmenty (dość obszerne, nie wiem, czy ktoś mi nie założy blokady na blogerskie koło) z ostatnich Wysokich Obcasów (nr 50/2012). Wywiad z pisarką - Agatą Tuszyńską "Interesują mnie ludzkie historie".

Zgadza się pani z Leopoldem Tyrmandem, który uważał, że prawdziwy pisarz nienawidzi pisania?
Ludzie, którzy zachłystują się umiejętnością stawiania słów na papierze, są dla mnie wysoce podejrzani. Uważam, że tylko grafomani lubią pisać. W każdym razie dla mnie jest to trudne, coraz trudniejsze w miarę upływu lat.
Ale dlaczego?
To bardzo samotna praca. wymagająca niezwykłej dyscypliny. Bez natychmiastowej satysfakcji. Zdarza się, że książka powstaje latami, zanim zdecyduję się pokazać ją innym, a to znaczy miesiące szarpaniny i niepewności.(...)
Czeka pani na pierwsze zdanie, żeby zacząć książkę?
Nigdy. Nie zaczynam od pierwszego zdania. Zawsze piszę sceny, którą są najbardziej wykrystalizowane. O ich miejscu w książce decyduję później. Jakiś czas temu byłam w MacDowell Colony w New Hampshire, w domu pracy twórczej, gdzie poznałam pisarza z Brazylii, który pisał kryminał. Spotykaliśmy się codziennie na kolacji, wizyty w ciągu dnia z powodu higieny twórczej były zabronione, a on meldował regularnie: "Skończyłem pierwszy rozdział, zabiłem pierwszą osobę", "Skończyłem drugi rozdział, drugi trup, trzeci..."itd. Też bym tak chciała.Strasznie mu zazdrościłam, bo nie potrafię pisać linearnie. Rytmu tekstu nie znajduję w jego chronologii. "

Serdecznie polecam cały wywiad.
Jest jeszcze doskonały fragment o wadze szczegółu. Nie powstrzymam się i zacytuję.
"Bardzo wiele zawdzięczam profesorowi (prof.Zbigniew Raszewski). Nauczył mnie, że detal jest rodzajem klucza do rzeczywistości, w którą chcemy wejść. Dawał zadania, które zrazu wydawały mi się karkołomne, a z czasem zrozumiałam ich wielką wagę dla tekstu: jak wyglądały guziki galowego munduru huzara Barteniewa, jakie prezenty dostawały od wielbicieli gwiazdy warszawskiego teatru, w którym miejscu na widowni siedzieli szpiedzy, a w którym klakierzy, gdzie znajdowały się burdele dla wojska i ile kosztowały usługi."

Świetne, prawda?