wtorek, 18 grudnia 2012

IDPT

Po co w ogóle zakładać bloga? Czasem trzeba istnienie takowego uzasadniać. I mam pomysł.
Jednym z elementów może być IDPT. Czyli Internetowy Dom Pracy Twórczej. Będą się tu pojawiać różne cytaty i moje pseudorozważania.
Na początek fragmenty (dość obszerne, nie wiem, czy ktoś mi nie założy blokady na blogerskie koło) z ostatnich Wysokich Obcasów (nr 50/2012). Wywiad z pisarką - Agatą Tuszyńską "Interesują mnie ludzkie historie".

Zgadza się pani z Leopoldem Tyrmandem, który uważał, że prawdziwy pisarz nienawidzi pisania?
Ludzie, którzy zachłystują się umiejętnością stawiania słów na papierze, są dla mnie wysoce podejrzani. Uważam, że tylko grafomani lubią pisać. W każdym razie dla mnie jest to trudne, coraz trudniejsze w miarę upływu lat.
Ale dlaczego?
To bardzo samotna praca. wymagająca niezwykłej dyscypliny. Bez natychmiastowej satysfakcji. Zdarza się, że książka powstaje latami, zanim zdecyduję się pokazać ją innym, a to znaczy miesiące szarpaniny i niepewności.(...)
Czeka pani na pierwsze zdanie, żeby zacząć książkę?
Nigdy. Nie zaczynam od pierwszego zdania. Zawsze piszę sceny, którą są najbardziej wykrystalizowane. O ich miejscu w książce decyduję później. Jakiś czas temu byłam w MacDowell Colony w New Hampshire, w domu pracy twórczej, gdzie poznałam pisarza z Brazylii, który pisał kryminał. Spotykaliśmy się codziennie na kolacji, wizyty w ciągu dnia z powodu higieny twórczej były zabronione, a on meldował regularnie: "Skończyłem pierwszy rozdział, zabiłem pierwszą osobę", "Skończyłem drugi rozdział, drugi trup, trzeci..."itd. Też bym tak chciała.Strasznie mu zazdrościłam, bo nie potrafię pisać linearnie. Rytmu tekstu nie znajduję w jego chronologii. "

Serdecznie polecam cały wywiad.
Jest jeszcze doskonały fragment o wadze szczegółu. Nie powstrzymam się i zacytuję.
"Bardzo wiele zawdzięczam profesorowi (prof.Zbigniew Raszewski). Nauczył mnie, że detal jest rodzajem klucza do rzeczywistości, w którą chcemy wejść. Dawał zadania, które zrazu wydawały mi się karkołomne, a z czasem zrozumiałam ich wielką wagę dla tekstu: jak wyglądały guziki galowego munduru huzara Barteniewa, jakie prezenty dostawały od wielbicieli gwiazdy warszawskiego teatru, w którym miejscu na widowni siedzieli szpiedzy, a w którym klakierzy, gdzie znajdowały się burdele dla wojska i ile kosztowały usługi."

Świetne, prawda?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz